Bieszczady. W górach ciszy — opowieść z wielu poranków i wieczorów
Ta galeria to efekt kilkunastu wyjazdów w Bieszczady rozłożonych na różne pory roku i różne lata. Nie jest to tylko jedno spotkanie z tym miejscem, lecz swoisty fotograficzny dziennik, który powstawał w chwilach najbardziej ulotnych — o wschodach i zachodach słońca.
Zawsze planowałem zdjęcia tak, aby uniknąć ostrych kontrastów dnia. Szukałem miękkiego światła, które oświetla mgły osiadające na trawach, pokrywa szadzią pnie drzew, albo rozgrzewa zimny poranek ciepłym, złotym blaskiem. Ta jednorodność pory dnia nadaje galerii spójny charakter.
Wielokrotne spotkania z Bieszczadami
Podróże odbywały się na przestrzeni kilku sezonów, w różnych miejscach Parku Narodowego: od połonin Wetlińskiej i Caryńskiej, przez doliny potoków, aż po rozległe łąki i lasy. Każdy wyjazd wnosił coś nowego: zmieniały się kolory, temperatura, wiatr i chmury, ale zawsze towarzyszyła im ta sama troska o delikatność światła.
Technika i klimat
O świcie i o zmierzchu używałem aparatów ustawionych na małe przysłony i dłuższe czasy ekspozycji, by wydobyć szczegóły mgieł, delikatnych kryształków szadzi i faktur pni drzew. To były momenty ciszy, kiedy wszystko zdawało się zatrzymywać, a ja miałem szansę uchwycić tę chwilę, kiedy światło łączy się z naturą w jedną opowieść.
Dlaczego Bieszczady?
Bieszczady to miejsce, gdzie natura żyje rytmem dnia i nocy, gdzie krajobraz zmienia się na naszych oczach, a każdy kolejny poranek przynosi inny spektakl. Zimą, wiosną czy jesienią — to przede wszystkim przestrzeń, światło, masa możliwości do fotografowania. Oprócz krajobrazów, połonin mamy tu dodatkowo do dyspozycji bogatą florę i faunę Bieszczadów.
Ta galeria to świadectwo tych magicznych chwil, utrwalonych w setkach klatek, które łączy jedno: szacunek do chwili i cierpliwość, by ją dostrzec.
















































































































































