Malta poza sezonem – miasta, światło i codzienność wyspy


Malta od dawna była na mojej liście miejsc do zobaczenia. Niewielka wyspa na środku Morza Śródziemnego, gdzie historia przeplata się z rybackimi portami, a jasny kamień miast kontrastuje z intensywnym kolorem wody.

Na Maltę trafiliśmy zimą – w czasie ferii. I był to bardzo dobry wybór. Temperatura była idealna do zwiedzania i chodzenia z aparatem, a turystów zdecydowanie mniej niż w środku sezonu. Wyspa ma ponad 300 słonecznych dni w roku, a charakterystyczny jasny wapień, z którego zbudowana jest większość budynków, pięknie odbija światło. Dlatego zdjęcia z Malty mają tak ciepłą, miękką kolorystykę.

Poniżej kilka miejsc, które szczególnie zapadły mi w pamięć.

Mellieħa – poranek z widokiem na kościół

Naszą bazą była Mellieħa, spokojne miasteczko położone na północy wyspy. Zatrzymaliśmy się w hotelu Pergola, który okazał się świetnym miejscem wypadowym – szczególnie dla rodzin z dziećmi. Jest basen, spokój i dobra lokalizacja, a największą atrakcją jest widok z balkonów.

Tuż naprzeciwko, na wzgórzu, wznosi się monumentalny Mellieħa Parish Church, jeden z najbardziej charakterystycznych kościołów północnej Malty.

Świątynia została zbudowana w XIX wieku z jasnego maltańskiego wapienia. Co ciekawe, jej historia sięga znacznie dalej. Pod kościołem znajduje się grota maryjna, która według tradycji była miejscem kultu już w czasach bizantyjskich. Legenda mówi nawet, że modlił się tam św. Łukasz podczas podróży z Palestyny do Rzymu.

Najlepsze światło pojawia się tu o świcie i późnym popołudniem. Wtedy kamień zaczyna dosłownie świecić złotym kolorem. Poniżej zdjęcia, które wykonałem o zachodzie słońca, o wschodzie i nocą.

Valletta – stolica joannitów

Valletta to jedno z najmniejszych, ale jednocześnie najbardziej niezwykłych miast Europy. Została zbudowana przez zakon joannitów po wielkim oblężeniu Malty w 1565 roku, kiedy to rycerze zatrzymali ogromną armię Imperium Osmańskiego.

Miasto zaprojektowano jako twierdzę – z potężnymi murami, bastionami i strategicznie rozmieszczonymi ulicami. Dziś całe historyczne centrum znajduje się na liście UNESCO.

Najbardziej zapamiętałem Vallettę z trzech perspektyw.

Pierwsza to widok z poziomu wody, kiedy mury miasta wyrastają nagle z morza. Dopiero wtedy widać, jak potężna jest ta fortyfikacja. Dobrym sposobem jest fotografowanie z promu lub łódki kursujących ze Sliemy do Valetty. Bilety są dość tanie a widoki niezapomniane.

Druga to punkty widokowe nad zatoką i promenadą w Sliemie.

Trzecia perspektywa z której moim zdaniem widok jest najciekawszy to parking na którym znajduje się obiekt oznaczony na mapach jako: „Sir Robert Kavendish Spencer burial site” – z niego można obserwować całe miasto i port. Warto chwilę tam zostać i poczekać na dobre światło.

Sliema – balkonowa galeria

Sliema jest zupełnie innym miejscem niż historyczna Valletta. To nowocześniejsza część wyspy, ale dla fotografa potrafi być równie ciekawa.

Spacerując ulicami szybko zauważyłem charakterystyczne maltańskie balkony. Drewniane, często bardzo kolorowe, wysunięte nad ulicę jak małe zamknięte loggie.

Powstały w czasach arabskich i miały chronić mieszkańców przed słońcem, jednocześnie pozwalając obserwować życie na ulicy bez wychodzenia z domu. Dziś są jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów architektury Malty.

To miejsce, gdzie można spacerować bez planu i co kilka minut zatrzymywać się na kolejne zdjęcie.

Sliema zapisała się w mojej pamięci jeszcze z jednego powodu – właśnie tam zjadłem najlepszą ośmiornicę w życiu. Prosta potrawa: grillowana ośmiornica podana na purée z ziemniaków w sosie pomidorowym z kaparami i oliwkami, doprawiona czosnkiem. Polecam ten mały bar w którym serwują pyszne owoce morza, kanapki z kalmarami, świeżego miecznika itp. – bar nosi nazwę „Kalamà”.

Marsaxlokk – rybackie serce Malty

Marsaxlokk to niewielka miejscowość rybacka na południu wyspy, znana przede wszystkim z kolorowych łodzi luzzu.

Łodzie te mają charakterystyczne oczy namalowane na dziobie. Według tradycji symbol ten wywodzi się jeszcze z czasów fenickich i miał chronić rybaków podczas wypraw na morze.

Najlepiej przyjechać tu wcześnie rano.

W niedzielę odbywa się tutaj duży targ rybny, na który przychodzą głównie mieszkańcy wyspy. Atmosfera jest bardzo autentyczna – gwar rozmów, zapach morza i świeżych ryb.

To właśnie tam kupiłem od starszej Maltanki słoik kaparów, które sama zbierała i marynowała. Były wyjątkowe – delikatne i aromatyczne, zupełnie inne niż te ze sklepu. Takie pamiątki mają dla mnie największy walor. Teraz żałuję, że nie wykupiłem całego jej asortymentu…

Z Marsaxlokk wypłynęliśmy również w krótki rejs wzdłuż wybrzeża. W pobliżu znajdują się spektakularne formacje skalne i turkusowe zatoki (w tym Zatoka Św. Pawła), które najlepiej wyglądają w pełnym słońcu.

Ciąg dalszy nastąpi…

Druga część tej podróży będzie bardziej krajobrazowa.

Pojawią się klify, dzikie wybrzeża, zachody słońca i jedna z najpiękniejszych lagun na Malcie.

Odwiedzimy między innymi Comino, Popeye Village, Għajn Tuffieħa oraz Mdinę i Rabat.

Dodaj komentarz