Sycylia zachodnia


Pisząc tego posta, mam w głowie jedno słowo – niedosyt! Było za krótko, za mało zapachów, za mało wschodów słońca, za mało Sycylii. Tydzień na tej wyspie to zdecydowanie za mało, by zrealizować wszystkie fotograficzne i kulinarne plany – nawet jeśli mówimy tylko o wschodniej części. A jednak wystarczyło, by przekonać się, że Sycylia ma w sobie coś magicznego, coś, co przyciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Długo zastanawiałem się, co tak naprawdę mnie w niej zachwyciło. Przecież doświadczyłem tam chaotycznego i głośnego Palermo, fotografowałem wśród śmieci zalegających w najmniej oczekiwanych miejscach, jeździłem samochodem pośród walących się budynków pamiętających „stare czasy”, próbowałem porozumieć się z rdzennymi mieszkańcami, którzy nie znali ani słowa po angielsku… A jednak – mimo tego wszystkiego – Sycylia mnie oczarowała. Myślę, że to jej autentyczność sprawia, że jest tak wyjątkowa. Tutaj nic nie jest nijakie – tak samo jak tamtejsze jedzenie. Jeśli zamówisz w restauracji tuńczyka z kruszonką pistacjową, będzie intensywnie słony. Jeśli kupisz cannoli, możesz być pewien, że będzie słodkie do granic możliwości. Jeśli wybierzesz się na targ rybny w porcie, przesiąkniesz zapachem morza i świeżych ryb. Na początku może cię on odpychać, ale już kilka dni po powrocie do Polski zacząłem za nim tęsknić. Tak właśnie czuję Sycylię.

ERICE:

Jeśli jesteś na północno-zachodnim wybrzeżu Sycylii, nie możesz pominąć Erice. To urokliwe miasteczko, położone wysoko na wzgórzu, góruje nad Trapani i oferuje prawdziwie średniowieczny klimat, zabytki oraz niezapomniany widok na sycylijskie wybrzeże. Jednym słowem – raj dla fotografów. Odwiedziłem je dwa razy – raz w pełnym słońcu, a drugi raz o świcie. Za tym drugim razem zastałem je całkowicie spowite mgłą. Udało mi się wtedy zrobić zaledwie kilka zdjęć – tylko w momencie, gdy wiatr na chwilę rozwiał chmury. Był to jeden z tych momentów, które pamięta się przez całe życie.

PALERMO:

Będąc w Palermo, odwiedziłem Katedrę pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej (Cattedrale di Palermo). To jeden z największych zabytków Sycylii, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako część dziedzictwa arabsko-normańskiego. Świątynia zachwyca swoją różnorodnością stylów – jej fundamenty powstały w czasach normańskich, ale z biegiem wieków dodawano do niej elementy barokowe, gotyckie, renesansowe, a nawet mauretańskie. Gorąco polecam wykupienie biletu na dach katedry – widok na miasto zapiera dech w piersiach. Warto także zajrzeć do krypt, które skrywają fascynujące historie.

PARK ARCHEOLOGICZNY SEGESTA:

W północno-zachodniej części Sycylii, między Palermo a Trapani, znajduje się Park Archeologiczny Segesta – malowniczy kompleks ruin z epoki starożytności. Dwa najbardziej imponujące zabytki tego miejsca to ogromna, nigdy nieukończona świątynia oraz położony wysoko na wzgórzu teatr. Odwiedziliśmy to miejsce pod koniec lutego – dzięki temu park był niemal pusty, a jego krajobraz ożywał soczystą zielenią i kolorami wiosennych kwiatów. Spacerując po tych starożytnych ruinach w ciszy i spokoju, można naprawdę poczuć ducha historii.

TRAPANI I OKOLICA:

Trapani to urokliwe miasto portowe na zachodzie Sycylii, pełne kolorowych łodzi i rejsowych statków wycieczkowych. To także brama do pobliskich Wysp Egadzkich, które mam nadzieję odwiedzić przy kolejnej okazji. W okolicy Trapani znajdują się jedne z najpiękniejszych plaż zachodniej Sycylii, a samo miasto słynie z tradycyjnej produkcji soli. Spacer po solniskach o zachodzie słońca to jedno z tych doświadczeń, które na długo pozostają w pamięci.

POZOSTAŁE ZDJĘCIA:

Sycylia to miejsce, do którego chce się wracać. Każdy zakątek tej wyspy ma swoją historię, zapach i smak – i wszystkie one składają się na niepowtarzalny obraz. Nie mam wątpliwości, że jeszcze tam wrócę.

Dodaj komentarz